poniedziałek, 16 października 2017

Orly, Color Blast, First Fridays

Dziś opiszę Wam lakier Orly z serii Color Blast, z kolekcji na lato 2016. Kupiłam go na targach Beauty Forum, udało się go wygrzebać z kosza promocyjnego. :)




Zakrętka typowa dla Orly, gumowa Gripper Cap, ja bardzo ją lubię.
Pędzelek klasyczny, cienki, równo ścięty.
Pojemność lakierów z serii Color Blast wynosi 11 ml.




Konsystencja w sam raz, może ciut w stronę tej gęstszej.
Do pełnego krycia potrzebne są 2 warstwy, co jak na neonowy odcień jest świetnym wynikiem.



Kolor First Fridays to neonowy pomarańcz, który wysycha do lekko zmatowionego, takiego jakby "gumowego" wykończenia. Chyba nawet udało mi się to uchwycić na powyższych zdjęciach, żebyście zobaczyli o co chodzi.

Kolejne zdjęcia już wykonane po nałożeniu topu Insta-Dri, w świetle dziennym, przy zachodzącym słońcu.







Jak Wam się podoba taka pomarańczka? Ja bardzo dobrze się czułam z nią na paznokciach (#neonowelove), fajnie rozwesela pochmurne jesienne dni. Chociaż po dwóch dniach dodałam do niej zdobienie - ale to pokażę w kolejnym poście.

poniedziałek, 9 października 2017

Colour Alike 540

Dziś pokażę Wam lakier Colour Alike z duochromowej kolekcji "Tęczaki". Pojawił się trzy lata temu w sprzedaży a dopiero niedawno wylądował na moich paznokciach, ja to mam zapłon... ;)






Pędzelek klasyczny, cienki, równo ścięty.

Konsystencja trochę bardziej w stronę tej gęstszej, ale dobrze się nim maluje. Do pełnego krycia potrzebne są 2 warstwy i tyle widzicie u mnie na zdjęciach, plus warstwa top coatu Sally Hansen Insta-Dri.



Kolor lakieru to taki ciemno niebiesko-zielony, metaliczny odcień. W świetle dziennym raczej bardziej niebieski, w sztucznym świetle bardziej zielony. Jak spojrzymy pod odpowiednim kątem to widać przejścia w fiolet. Ale nie jest to mocny duochromowy efekt, przez większość czasu lakier wygląda po prostu jak zwykły metalik.






Podsumowując, chociaż liczyłam na mocniejszy duochromowy efekt, to i tak ten lakier mi się podoba, lubię takie ciemne odcienie.
A Wy co o nim sądzicie?

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

NeoNail Andromeda 5009-1 lakier hybrydowy

Po długiej przerwie od zabawy z hybrydami znowu postanowiłam sobie je zrobić. Szczególnie, że taki piękny kolor tylko czekał i czekał. No i się doczekał. :)



Jeśli Was interesuje jak krok po kroku zrobić hybrydowe paznokcie, to już kiedyś to opisywałam, także odsyłam TUTAJ.

A dzisiaj pokażę Wam lakier NeoNail z kolekcji Galaxy Glitter - Andromeda. Producent opisuje go jako fioletowy pyłek i turkusowe drobinki brokatowe na czarnym tle. Spójrz w swój gwiezdny manicure i odnajdź spadającą gwiazdę. Tego wieczoru przyniesie Ci szczęście i zagwarantuje świetną zabawę.

Ja bym nie określiła bazy jako czarnej, raczej jest to ciemny granat. Reszta się zgadza. Niebieskie drobinki pięknie mieniące się na różne kolory, cudo! ♥


Pędzelek średniej grubości, równo ścięty. Lakier jest raczej gęsty i ma tendencje do spływania, więc trzeba szybko się z nim obchodzić. Być może ja nie mając doświadczenia z hybrydami mam teraz takie wrażenie, ale musiałam się trochę natrudzić i kilka razy ścierać lakier ze skórek.
Ale w końcu mi się udało i cieszyłam się paznokciami przez 10 dni, potem zdjęłam.

Poniższe zdjęcia były robione w słońcu.






 
a tutaj widać odrost po 10 dniach :)

Jak Wam się podoba taka galaktyka?

niedziela, 20 sierpnia 2017

Mój pierwszy raz, czyli See Bloggers 2017

Lepiej późno niż później, ale w końcu udało mi się przysiąść i napisać coś o See Bloggers. Szczególnie, że pierwszy raz miałam przyjemność wziąć udział w tym wydarzeniu. Czy było tak jak się spodziewałam? Zapraszam do dalszej części wpisu.


Wydarzenie to miało miejsce 22 i 23 lipca 2017 r. w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni. Ja przyjechałam do Gdyni już w piątek późnym popołudniem, zdążyłam jeszcze co nieco pozwiedzać, a w sobotę rano pojechałam do centrum konferencyjnego. Nie było kolejki do rejestracji. :)


Najpierw wybrałam się na stoisko Annabelle Minerals. (No dobra, jeszcze wcześniej zahaczyłam o kawę :P) Cyknęłam fotkę, dzięki czemu odebrałam zestaw próbek.

https://www.instagram.com/p/BW1xVVrl0Or/?taken-by=kasiatheweak

Udało mi się spotkać kilka znajomych twarzy, ale czasem po prostu ktoś mi tylko mignął, a ja już musiałam lecieć na warsztaty. Dlatego generalnie polecam nie zapisywać się na wszystko, jeśli chcecie mieć też czas na pogaduszki. :)


Pierwsze warsztaty, w których wzięłam udział, to te z marką ADAMED. Zaciekawiła mnie ich nazwa: "Kobieta w Twoim Mieście; Carrie Bradshaw i dziewczyny są wśród nas!". Prowadziła je Odeta Moro. Generalnie z tego warsztatu jestem najmniej zadowolona, nic ciekawego z niego nie wyniosłam, a cała prezentacja była tylko przedstawieniem kilku produktów - czegoś na ciężkie nogi i żylaki, jakichś witamin dla przyszłych mam itp...


No, ale selfie z Odetą jest:


Kolejny warsztat to "Tajemnice pewności efektu Gosh Copenhagen oraz kreowania wizerunku", czyli spotkanie z gościem specjalnym, którym była Maja Sablewska.


Razem z doradcą wizerunkowym Anną Muchą dziewczyny opowiadały o makijażu, raczej to była forma wywiadu z Mają, też nic specjalnego tutaj się nie dowiedziałam. Ale i tak było to ciekawsze niż poprzednie warsztaty.

I dalej leciałam na następne warsztaty - tym razem dla włosomaniaczek - "O dzieleniu włosa na czworo - czyli wszystko, co powinniście wiedzieć o skórze głowy, by mieć zdrowe włosy. ".


Marka Pharmaceris podeszła do tematu bardzo profesjonalnie, opowiadając o różnych schorzeniach skóry głowy i jak o nią dbać. Czasem trochę zbyt naukowo, ale podobało mi się. Na koniec można było wygrać badanie trychologiczne, ale niestety nie udało mi się go zdobyć.


Teraz miałam dwie godziny przerwy, więc akurat żeby pójść coś zjeść.


Pierwszy raz zjadłam lody tajskie. Wybrałam wersję oreo-malina. I powiem Wam, że w sumie fajnie, ale d*py nie urywa. Dobrze, że były za free, bo już wiem, że to przereklamowane, za drogie, i nie rozumiem za czym zawsze taka kolejka stoi.


Wole zwykłe lody. Więc bardzo się cieszyłam, że było stoisko z lodami Braci Koral. Kilka razy o nie zahaczyłam. Brawa dla organizatorów za świetny pomył. ♥


Ostatnie warsztaty, w jakich brałam udział w sobotę to znów coś dla włosomaniaczek: "Zadbaj o swoje włosy ze specjalistami Michel Mercier - warsztaty dla włosomaniaczek i nie tylko".


Zostały nam tu przedstawione szczotki do włosów dopasowane do grubości włosów. Można wybrać szczotkę do włosów cienkich, normalnych bądź grubych. Wypełnialiśmy ankietę ze swoim rodzajem włosów, dzięki czemu na koniec każdy dostał dopasowaną do siebie szczotkę.


Ja dostałam różową do włosów cienkich. Używam jej od tamtego czasu i powiem Wam, że sprawdza się bardzo fajnie!

Potem wybrałam się dalej na zwiedzanie Gdyni, morze, plaża, obiad - najdroższa ryba w moim życiu (!). I do hotelu przebrać się w styl rockowy, bo czas na wieczorną imprezę! Byłam bardzo pozytywnie nastawiona, bo to moje klimaty. Niestety na miejscu się okazało, że muzyka jakaś słaba, spodziewałam się, że będzie rock, a nie jakaś zwykła klubówka. Dobrze, że chociaż towarzystwo fajne. I był cydr, więc nie ma co narzekać. :) A w pewnym momencie wjechał wielki tort! Był bardzo smaczny.





Kolejny dzień. Niedziela. Chyba nie wszyscy dali radę wstać rano, bo na śniadaniu było mało osób :D Ale super sprawa, że organizatorzy zapewnili nam śniadanie, nawet ze sporym wyborem, bo było pieczywo, twarożki, serki, płatki, owsianki, świeże owoce. Oczywiście kawa i herbata cały czas.

Tego dnia zapisałam się na warsztat kulinarny - "Kreatywnie i z pasją Gotuj z marką Siemens i szefem kuchni Josephem Seeletso.". Gotować lubię, co możecie wiedzieć z mojego Instagrama, więc byłam bardzo ciekawa jak to będzie wyglądało.
Mieliśmy do przygotowania jedną potrawę, a każdy dostał jakieś zadanie do wykonania. Mnie przypadło krojenie łososia na tatara! Trochę się przeraziłam, bo nigdy wcześniej tego nie robiłam, ale jakoś mi poszło. :P



Na koniec dostałam fartucha :D

A drugi i ostatni mój warsztat to "Invisible Illumination by LUMENE", gdzie została nam zaprezentowana linia makijażu hybrydowego. Nie, nie chodzi o to, że ma się trzymać 2 tygodnie. ;) Chodzi o połączenie nawilżania (dzięki arktycznej wodzie źródlanej) oraz kolorówki.


O kosmetykach opowiadała Ania Zając - pierwsza polska ambasadorka LUMENE, a także organizatorka See Bloggers, jak by ktoś nie wiedział.
Zaciekawiły mnie te kosmetyki, a na stoisku marki odebrałam próbki, także przetestuję na sobie.

I na tym See Bloggers się dla mnie zakończyło.
Wróciłam do domu z torbami. #darylosu - najlepsza blogerska torba ever! :)


Na koniec chciałabym podziękować za możliwość udziału w See Bloggers. Bardzo się cieszę, że w końcu udało mi się zgrać czasowo z tym wydarzeniem. Pomimo kilku niezbyt ciekawych warsztatów, z całości jestem bardzo zadowolona. Na przyszłość wiem, że nie ma co się zapisywać na wszystko, szczególnie, że na scenie głównej bywają bardziej interesujące wykłady. No i jak chcemy mieć możliwość pogadania z innymi blogerami, to też lepiej sobie zostawić jakieś okienka. :)
Dziękuję lakieromaniaczkom za towarzystwo. ^^
I pozdrawiam wszystkich, z którymi zamieniłam chociaż kilka słów.
Buziaki i do następnego!

czwartek, 13 lipca 2017

L'oreal Colorista Washout Redhair, czyli o tym, jak brunetka została redheadem

Witajcie, dziś pokażę Wam coś włosowego, i to nie byle co, bo koloryzację nietrwałą zmywalną. Nigdy wcześniej włosów nie farbowałam, a jak zobaczyłam, że L'oreal wypuściło serię 2-tygodniowych zmywalnych kolorów (szkoda jednak, że dla brunetek są mniej ciekawe odcienie) to postanowiłam zrobić sobie czerwone ombre. Myślałam, że kolor w ogóle nie chwyci moich włosów, a jak to wszystko ostatecznie wyszło? Zapraszam dalej do recenzji.


W pudełeczku znajduje się instrukcja, dwie pary rękawiczek i tylko jedna tubka. Nic nie trzeba mieszać, mamy od razu gotowy produkt do nałożenia.


Przed użyciem należy umyć włosy szamponem, dokładnie wysuszyć i rozczesać.
Następnie dla ochrony ubrania nałożyć na ramiona ręcznik, a na ręce założyć rękawiczki.
Kolejno włosy dzielimy na dwie sekcje, wyciskamy farbę z tubki na dłoń, i aby uzyskać efekt ombre, rozpoczynamy nakładanie od końcówek włosów, stopniowo rozprowadzając kolor w górę. Według instrukcji farbę należy zostawić na 20 minut, bądź dla uzyskania mocniejszego efektu 30 minut. Ja trzymałam nieco ponad pół godziny. Po tym czasie dokładnie spłukałam,. Farba ma jednocześnie właściwości pielęgnacyjne, więc nie trzeba nakładać odżywki. I rzeczywiście nie miałam żadnych problemów z rozczesaniem, a włosy były gładkie i miłe w dotyku.

Tak wyglądały przed farbowaniem:



Tutaj po farbowaniu:




Kolejno po 3ech myciach:


Po 8 myciach:


A tutaj po 12 myciach:




Jeszcze muszę nadmienić, że dalej po kilku kolejnych myciach, jakieś resztki koloru ciągle w słońcu były widoczne.

Skład dla zainteresowanych:




Także podsumowując, bardzo polecam tę farbę! Nie spodziewałam się, że tak dobrze chwyci moje włosy, a kolor był długo dobrze widoczny (chociaż wiadomo, że najlepiej do dwóch pierwszych myć) i farba w ogóle nie zniszczyła włosów.

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...