Dziś opiszę Wam dwa produkty do włosów, które przywiozłam sobie z Gruzji. Szampon rokitnikowy dodający objętości do normalnych i przetłuszczających się włosów oraz odżywka dodająca objętości z efektem laminowania do osłabionych i zniszczonych włosów. U nas można je kupić w różnych sklepach internetowych.
Oba produkty znajdują się w 400 ml butlach z otwarciem na pstryczek. Szampon jest w butelce niebieskiej, odżywka pomarańczowej. Obie posiadają naklejki w różne kwiatki, liście, nawet ważka się tam znajduje. Do tego złote napisy. Całość elegancko wygląda i mnie się bardzo podoba.
Konsystencja szamponu jest w sam raz, nie za gęsta, łatwo wyciska się z butelki, ale nie ucieka szybko z dłoni.
Podobnie w przypadku odżywki, łatwo się rozprowadza na włosach, nie spływa, moje włosy wręcz ją "piją" przez co zawsze miałam wrażenie, że muszę więcej nakładać.
Oba produkty używałam w duecie i starczyły mi na ten sam okres czasu - ok. 2 miesiące codziennego używania.
 |
po lewej szampon, po prawej odżywka |
A jak z działaniem? Zacznę od szamponu, najpierw zapewnienia producenta:
"Szampon głęboko oczyszcza i odświeża włosy i skórę głowy, odżywia i wzmacnia cebulki włosowe, stymulując wzrost włosów. Wchodzące w skład szamponu witaminy i aminokwasy odżywiają i regenerują włosy. Po zastosowaniu szamponu włosy odzyskują życiową siłę i niezwykłe odczucie świeżości. Olej ałtajskiego rokitnika i marokański olej arganowy sprzyjają produkcji keratyny, nadajacej włosom trwałość i blask. Arktyczna malina i głóg zachowują wilgoć głęboko w strukturze włosów. Dzika mięta pieprzowa i pięciornik krzewiasty oczyszczają, odświeżają i tonizują skórę głowy, stymulują krwiobieg."
Szampon bardzo dobrze się pieni, nie potrzeba go dużo do umycia włosów. Oczyszcza, dobrze zmywa domową maseczkę z żółtka, oliwy i miodu. Włosy są ładnie odbite od nasady. Nie wzmaga przetłuszczania, a nawet miałam wrażenie, że trochę przedłuża świeżość, na drugi dzień włosy wyglądały lepiej niż po innych szamponach. Nie zauważyłam za to wzmocnienia (ostatnio sporo włosów mi wychodzi, czyżby jakieś jesienne przesilenie?) ani większego porostu włosów.
Skład szamponu:
Teraz przejdę do odżywki, podobnie na początek informacje od producenta:
"Odżywka z efektem laminowania intensywnie przywraca uszkodzone struktury włosa i chroni je przed ciepłem podczas gorącej stylizacji. Idealny do pielęgnacji włosów osłabionych, farbowanych oraz po trwałej. Uszczelnia powierzchnię włosów warstwą ochronną, tworząc efekt laminowania, wygładza je ułatwiając proces rozczesywania, a zawarte w niej witaminy i aminokwasy odżywiają i regenerują włosy.
Olej z Ałtajskiego rokitnika i marokański olej arganowy przyczyniają się do powstawania keratyny, która zapewnia wytrzymałość włosów i połysk.
Cladonia śnieżna biały arktyczny róży i olej z nasion lnu syberyjski utrzymuje wilgoć w strukturze włosów.
Po zastosowaniu balsamu włosy stają się wyraźnie gładsze, elastyczne i lśniące."
Już podczas zmywania odżywka czuć, że włosy są wygładzone i nie splątane. Po wyschnięciu są bardzo gładkie, milutkie, śliskie w dotyku. Nawet moje końcówki, które są suche i zwykle spuszone po tej odżywce są ładnie wygładzone, czyli jakiś tam efekt laminowania może występuje. Nie jest to mocne działanie, ale to i dobrze, bo włosy nie są w ogóle obciążone. Są sypkie i bardzo błyszczące. Odżywka także ułatwia rozczesywanie.
Skład odżywki:
Na koniec jeszcze wspomnę o zapachu obu produktów - jest taki owocowo-cukierkowy. Mnie się bardzo spodobał.
Podsumowując, ten duet u mnie sprawdził się świetnie! Szampon nie wzmagał przetłuszczania, a nawet trochę przedłużał świeżość. Odżywka dawała efekt super gładziutkich i miękkich włosów. Pewnie jeszcze kiedyś do tych produktów wrócę. I Wam polecam wypróbować!