I ja zdążyłam przed północą zmalować skittlesowe mani z okazji Paznokciowego Dnia Skittles, niestety nie zdążyłam zrobić w tym czasie notki, bo już północ minęła. Ale to tylko kilka minut, więc chyba mi wybaczycie.
W tym roku postawiłam na pastele, bo w zeszłym miałam neony (KLIK). A żeby nie było nudno, to dodałam jeszcze warstwę "flejksów" z My Secret.
Oto lakiery użyte do zdobienia:
Baza: Golden Rose Vitamin Booster,
Golden Rose Paris 134,
Avon Nailwear pro Loving lavender,
Avon Nailwear pro Apricot mystery,
Essence C&G 53 you belong to me,
Golden Rose Paris 225,
My Secret 104.
Jak Wam się podobają moje skittlesy?
niedziela, 2 czerwca 2013
piątek, 31 maja 2013
Zakupy majowe
Dziś pokażę Wam co mi przybyło w maju.
Oprócz zakupów w Rossmannie, które pokazywałam trochę wcześniej, kupiłam też trochę innych rzeczy.
Zacznę od Bath&Body Works.
Z okazji Dnia Matki mieli promocję, że kupując jeden zestaw, drugi możemy wziąć za grosz. Tym samym kupiłam dwa zestawy miniaturek (żel pod prysznic, balsam do ciała, mgiełka i błyszczyk) zapakowane w kosmetyczki za 79,01 zł.
Dla mamy wybrałam zapach Twilight Woods, a dla siebie Paris Amour. Kupiłam je też po części dlatego, że spodobały mi się kosmetyczki.
W Biedronce kupiłam musującą kulę do kąpieli za niecałe 5 zł.
W Lidlu - lakier do paznokci za 5,99 zł, kolor berry cocktail.
Lakiery do paznokci Golden Rose Rich Color, nr 06, 08 i 15, po 7 zł.
Cienie do powiek Miyo OMG eyeshadows po 5,49 zł:
no. 39 Royal - wiedziałam, że muszę go kupić, jak zobaczyłam go u Gray,
no. 27 Sunrise,
no. 06 Glitz.
I jeszcze jako gratis dostałam prażony cień do powiek 2 effects eyeshadows z Pierre Rene.
I to tyle. A jak tam Wasze zakupy?
Oprócz zakupów w Rossmannie, które pokazywałam trochę wcześniej, kupiłam też trochę innych rzeczy.
Zacznę od Bath&Body Works.
Z okazji Dnia Matki mieli promocję, że kupując jeden zestaw, drugi możemy wziąć za grosz. Tym samym kupiłam dwa zestawy miniaturek (żel pod prysznic, balsam do ciała, mgiełka i błyszczyk) zapakowane w kosmetyczki za 79,01 zł.
Dla mamy wybrałam zapach Twilight Woods, a dla siebie Paris Amour. Kupiłam je też po części dlatego, że spodobały mi się kosmetyczki.
W Biedronce kupiłam musującą kulę do kąpieli za niecałe 5 zł.
W Lidlu - lakier do paznokci za 5,99 zł, kolor berry cocktail.
I na koniec dzisiejsze zakupy w drogerii Jasmin:
Cienie do powiek Miyo OMG eyeshadows po 5,49 zł:
no. 39 Royal - wiedziałam, że muszę go kupić, jak zobaczyłam go u Gray,
no. 27 Sunrise,
no. 06 Glitz.
I jeszcze jako gratis dostałam prażony cień do powiek 2 effects eyeshadows z Pierre Rene.
I to tyle. A jak tam Wasze zakupy?
środa, 29 maja 2013
Celia, mleczko do oczyszczania twarzy i demakijażu oczu
Dziś opiszę Wam mleczko do demakijażu Celii Kolagen + świetlik.
Mleczko znajduje się w butelce z płaską zakrętką, dzięki czemu można je postawić "na głowie" i wycisnąć do samego końca.
Konsystencja typowa dla mleczka, nie za gęsta i nie za rzadka.
Mleczko bardzo dobrze zmywa makijaż oczu, bezproblemowo radzi sobie z tuszem i kredką do oczu, nie rozmazuje ich. Nie szczypie w oczy. Ja na demakijaż oczu zużywam przeważnie jeden wacik.
Po demakijażu nie zostawia tłustej warstwy, a nawet czuć lekkie nawilżenie. Nie wypowiem się nt. wygładzania zmarszczek, ale wątpię, żeby mleczko mogło działać coś w tym kierunku.
Skład dla zainteresowanych:
Podsumowując, polecam Wam to mleczko, zmywa wszystko, a przy tym jest tanie (ok. 5 zł za 200 ml - kupowałam bodajże w Auchan albo innym supermarkecie) i wydajne - używam chyba jakieś 3 miesiące i dopiero dobijam dna.
A Wy znacie kosmetyki Celii (oprócz słynnych pomadek)?
------------------------
Jeszcze pokażę Wam czym się teraz raczę:
Mojito - bardzo dobre mi wyszło. :)
Mleczko znajduje się w butelce z płaską zakrętką, dzięki czemu można je postawić "na głowie" i wycisnąć do samego końca.
Konsystencja typowa dla mleczka, nie za gęsta i nie za rzadka.
Mleczko bardzo dobrze zmywa makijaż oczu, bezproblemowo radzi sobie z tuszem i kredką do oczu, nie rozmazuje ich. Nie szczypie w oczy. Ja na demakijaż oczu zużywam przeważnie jeden wacik.
Po demakijażu nie zostawia tłustej warstwy, a nawet czuć lekkie nawilżenie. Nie wypowiem się nt. wygładzania zmarszczek, ale wątpię, żeby mleczko mogło działać coś w tym kierunku.
Skład dla zainteresowanych:
Podsumowując, polecam Wam to mleczko, zmywa wszystko, a przy tym jest tanie (ok. 5 zł za 200 ml - kupowałam bodajże w Auchan albo innym supermarkecie) i wydajne - używam chyba jakieś 3 miesiące i dopiero dobijam dna.
A Wy znacie kosmetyki Celii (oprócz słynnych pomadek)?
------------------------
Jeszcze pokażę Wam czym się teraz raczę:
Mojito - bardzo dobre mi wyszło. :)
poniedziałek, 27 maja 2013
p2 Sand style, 020 lovesome
Dziś pokażę Wam piaskowy lakier p2 w kolorze 020 lovesome. Mój pierwszy piasek na paznokciach i jestem z niego zadowolona.
Oprócz oczywiście "piaskowej" faktury zawiera w sobie złote drobinki brokatu.
Pędzelek klasyczny, cienki, wygodny - takie lubię najbardziej. Konsystencja w sam raz, raczej obejdziemy się bez zalewania skórek.
Krycie bardzo dobre, po dwóch warstwach uzyskamy zadowalający efekt.
Wysychanie szybkie, po wyschnięciu zostaje chropowata faktura, która nie zostaje zniwelowana nawet po nałożeniu warstwy top coatu. Ale w niczym to nie przeszkadza, nie zahacza o ubrania ani nic podobnego.
Lakier zwraca uwagę innych, moja koleżanka określiła go jako "taki błyszczący, ale matowy", natomiast od mojej cioci usłyszałam "chyba położyłaś się spać z niewyschniętymi paznokciami". :)
Mnie też niektóre piaskowe lakiery kojarzą się właśnie jak by były odgniecione od pościeli, ale to raczej te "betonowe", bez brokatu.
Muszę tutaj pochwalić trwałość tego lakieru, akurat nie miałam za bardzo czasu żeby zmienić manicure, w związku z czym miałam go na paznokciach 10 dni (!) i w tym czasie nie zauważyłam żadnych uszczerbków.
A jeśli chodzi o zmywanie, to jest tu trochę trudniej niż przy zwykłych, kremowych lakierach, bo brokat zostaje na paznokciach (i nie tylko - przemieszcza się na całe palce) i trzeba jeszcze kilka razy mocno potrzeć. Ale i tak jest łatwiej niż przy typowych brokatowych lakierach - obędzie się bez metody foliowej.
Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z tego lakieru i mam nadzieję, że inne kolory (mam jeszcze 2 w zanadrzu) również się spiszą.
A Wy co o nim sądzicie?
Oprócz oczywiście "piaskowej" faktury zawiera w sobie złote drobinki brokatu.
Pędzelek klasyczny, cienki, wygodny - takie lubię najbardziej. Konsystencja w sam raz, raczej obejdziemy się bez zalewania skórek.
Krycie bardzo dobre, po dwóch warstwach uzyskamy zadowalający efekt.
Wysychanie szybkie, po wyschnięciu zostaje chropowata faktura, która nie zostaje zniwelowana nawet po nałożeniu warstwy top coatu. Ale w niczym to nie przeszkadza, nie zahacza o ubrania ani nic podobnego.
Lakier zwraca uwagę innych, moja koleżanka określiła go jako "taki błyszczący, ale matowy", natomiast od mojej cioci usłyszałam "chyba położyłaś się spać z niewyschniętymi paznokciami". :)
Mnie też niektóre piaskowe lakiery kojarzą się właśnie jak by były odgniecione od pościeli, ale to raczej te "betonowe", bez brokatu.
Muszę tutaj pochwalić trwałość tego lakieru, akurat nie miałam za bardzo czasu żeby zmienić manicure, w związku z czym miałam go na paznokciach 10 dni (!) i w tym czasie nie zauważyłam żadnych uszczerbków.
A jeśli chodzi o zmywanie, to jest tu trochę trudniej niż przy zwykłych, kremowych lakierach, bo brokat zostaje na paznokciach (i nie tylko - przemieszcza się na całe palce) i trzeba jeszcze kilka razy mocno potrzeć. Ale i tak jest łatwiej niż przy typowych brokatowych lakierach - obędzie się bez metody foliowej.
![]() |
| w słońcu |
![]() |
| w cieniu, po jakimś tygodniu noszenia |
Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z tego lakieru i mam nadzieję, że inne kolory (mam jeszcze 2 w zanadrzu) również się spiszą.
A Wy co o nim sądzicie?
piątek, 24 maja 2013
Rossmannowe łupy
Oczywiście i ja nie mogłam przejść obojętnie wobec Rossmanowej promocji, czyli -40% na wszystkie kosmetyki do makijażu i pielęgnacji twarzy.
Wczoraj zrobiłam takie zakupy, wydając przy tym 145 zł:
Rexona, antyperspirant cotton 9,99 zł
Isana, zmywacz do paznokci 6,99 zł
Timotei pure, szampon do włosów 6,99 zł
Sally Hansen, Insta-Dri 17,99 zł
Astor, SkinMatch blush, róż do policzków 02 peachy coral 20,99 zł
Maybelline, Colossal Volum' Express Cat eyes 19,49 zł - to akurat dla mamy
Maybelline, Rocket Volum' Express 16,19 zł
Lovely, błyszczykowa pomadka do ust 05 5,09 zł
Rimmel, Lasting Finish Lipstick 070 Airy Fairy 11,39 zł
Wibo, Gel like, blogerskie lakiery od jamapi, Amethyst i Siouxie po 3,59 zł
Rimmel, 60 seconds, 816 green eyed monster i 840 blue eyed girl po 5,99 zł
Lovely, classic nail polish, nr 271 3,39 zł
Prokudent, szczoteczka do zębów 3,99 zł - dla brata
Potem uznałam, że chyba muszę wrócić po kilka rzeczy, które i tak na pewno kiedyś kupię, a skoro jest promocja, to trzeba korzystać, a nie potem kupować w normalnej cenie.
Tak oto dzisiaj wydałam jeszcze 70 zł:
Lovely, Curling pump up mascara 5,39 zł
Lovely, błyszczykowa pomadka do ust 07 - dla mnie oraz nr 04 - dla mamy, po 5,09 zł
Rimmel, Apocalips 201 Solstice 14,39 zł
Wibo, Lip Sensation efekt XXL nr 2 4,59 zł
Wibo, Extreme nails nr 326 3,59 zł
Wibo, last&shine lacquer nr 6 -3,59 zł - dla mamy
Lovely, Gloss like gel nr 156 - dla mamy
Soraya, morelowy peeling oczyszczający 7,39 zł
Delia Good Foot, krem odżywczo-regeneracyjny zapobiegający pękaniu pięt - 6,29 zł - to akurat dla taty, bardzo lubi ten krem
Isana men, Rasier Schaum Sensitiv 5,49 zł - dla brata
I to tyle. Już nie zamierzam wracać do Rossmanna przez jakiś czas.
Wczoraj zrobiłam takie zakupy, wydając przy tym 145 zł:
Rexona, antyperspirant cotton 9,99 zł
Isana, zmywacz do paznokci 6,99 zł
Timotei pure, szampon do włosów 6,99 zł
Sally Hansen, Insta-Dri 17,99 zł
Astor, SkinMatch blush, róż do policzków 02 peachy coral 20,99 zł
Maybelline, Colossal Volum' Express Cat eyes 19,49 zł - to akurat dla mamy
Maybelline, Rocket Volum' Express 16,19 zł
Lovely, błyszczykowa pomadka do ust 05 5,09 zł
Rimmel, Lasting Finish Lipstick 070 Airy Fairy 11,39 zł
Wibo, Gel like, blogerskie lakiery od jamapi, Amethyst i Siouxie po 3,59 zł
Rimmel, 60 seconds, 816 green eyed monster i 840 blue eyed girl po 5,99 zł
Lovely, classic nail polish, nr 271 3,39 zł
Prokudent, szczoteczka do zębów 3,99 zł - dla brata
Potem uznałam, że chyba muszę wrócić po kilka rzeczy, które i tak na pewno kiedyś kupię, a skoro jest promocja, to trzeba korzystać, a nie potem kupować w normalnej cenie.
Tak oto dzisiaj wydałam jeszcze 70 zł:
Lovely, Curling pump up mascara 5,39 zł
Lovely, błyszczykowa pomadka do ust 07 - dla mnie oraz nr 04 - dla mamy, po 5,09 zł
Rimmel, Apocalips 201 Solstice 14,39 zł
Wibo, Lip Sensation efekt XXL nr 2 4,59 zł
Wibo, Extreme nails nr 326 3,59 zł
Wibo, last&shine lacquer nr 6 -3,59 zł - dla mamy
Lovely, Gloss like gel nr 156 - dla mamy
Soraya, morelowy peeling oczyszczający 7,39 zł
Delia Good Foot, krem odżywczo-regeneracyjny zapobiegający pękaniu pięt - 6,29 zł - to akurat dla taty, bardzo lubi ten krem
Isana men, Rasier Schaum Sensitiv 5,49 zł - dla brata
I to tyle. Już nie zamierzam wracać do Rossmanna przez jakiś czas.
środa, 22 maja 2013
Avon, Speed Dry+ 30, mambo melon
Dziś opiszę Wam kolejny lakier z Avonu w nowym, wiosennym kolorze mambo melon.
Kolor określiłabym jako arbuzowy, taki czerwono-pomarańczowy, zawiera w sobie drobinki, bardzo dobrze widoczne w buteleczce, ale na paznokciach niestety trochę zanikają.
Pędzelek typowy dla lakierów Avonu, średnio gruby, równo ścięty.
Konsystencja średnio gęsta, dwie grubsze warstwy całkiem nieźle kryją, ale do pełnego krycia lepiej dodać jeszcze jedną. U mnie na kilku paznokciach pojawiły się bąbelki, zapewne od tego, że za grube warstwy nałożyłam.
Co do wysychania - faktycznie jedna warstwa szybko schnie i możemy nakładać drugą, ale jak potem po dwóch warstwach użyłam wysuszacza i za kilka minut położyłam się spać, po czym rano miałam lekkie odgnioty, więc sami oceńcie.
Trwałość (jak przy każdym lakierze Avonu ) bardzo dobra, miałam go na paznokciach prawie tydzień i zauważyłam tylko lekko starte końcówki.
Czasem w pewnym świetle "wychodzą" z tego lakieru pomarańczowe tony i wtedy wygląda tak:
Ale zdarza mu się to rzadko, raczej wygląda tak jak na poprzednich zdjęciach.
Jak Wam się podoba ten kolor?
Kolor określiłabym jako arbuzowy, taki czerwono-pomarańczowy, zawiera w sobie drobinki, bardzo dobrze widoczne w buteleczce, ale na paznokciach niestety trochę zanikają.
Pędzelek typowy dla lakierów Avonu, średnio gruby, równo ścięty.
Konsystencja średnio gęsta, dwie grubsze warstwy całkiem nieźle kryją, ale do pełnego krycia lepiej dodać jeszcze jedną. U mnie na kilku paznokciach pojawiły się bąbelki, zapewne od tego, że za grube warstwy nałożyłam.
Co do wysychania - faktycznie jedna warstwa szybko schnie i możemy nakładać drugą, ale jak potem po dwóch warstwach użyłam wysuszacza i za kilka minut położyłam się spać, po czym rano miałam lekkie odgnioty, więc sami oceńcie.
Trwałość (jak przy każdym lakierze Avonu ) bardzo dobra, miałam go na paznokciach prawie tydzień i zauważyłam tylko lekko starte końcówki.
![]() |
| tu możecie dostrzec drobinki |
Czasem w pewnym świetle "wychodzą" z tego lakieru pomarańczowe tony i wtedy wygląda tak:
Ale zdarza mu się to rzadko, raczej wygląda tak jak na poprzednich zdjęciach.
Jak Wam się podoba ten kolor?
poniedziałek, 20 maja 2013
Astor, Big&Beautiful, Play It Big, Lash Extension Mascara, Ultra Black
Dziś opiszę Wam mój pierwszy tusz z Astora - maskarę Play It Big.
Maskara ta ma pogrubiać i wydłużać rzęsy, rozdzielać i modelować.
Opakowaniem i swoją grubą, plastikową szczoteczką przypomina mi trochę tusz Maybelline One by one, niestety efekty są gorsze.
Po pierwszej warstwie efekt mizerny, rzęsy leciutko podkreślone i przyczernione.
Druga warstwa i dopiero jest jakiś zauważalny efekt.
Rzęsy są lekko pogrubione, ale wydłużenie jest kiepskie. Czerń też nie jest wcale "ultra", szczególnie po 1 warstwie. Poza tym tusz trochę się osypuje.
Właściwie żadnych plusów tutaj nie widzę.
Inne tusze dają lepszy efekt już po pierwszej warstwie. Chociażby wspomniany wyżej One by one albo Wibo.
Tego nie polecam, mój pierwszy tusz z Astora okazał się niewypałem i raczej prędko po inne z tej firmy nie sięgnę.
Maskara ta ma pogrubiać i wydłużać rzęsy, rozdzielać i modelować.
Opakowaniem i swoją grubą, plastikową szczoteczką przypomina mi trochę tusz Maybelline One by one, niestety efekty są gorsze.
![]() |
| szczoteczka najeżona plastikowymi ząbkami |
Po pierwszej warstwie efekt mizerny, rzęsy leciutko podkreślone i przyczernione.
Druga warstwa i dopiero jest jakiś zauważalny efekt.
Rzęsy są lekko pogrubione, ale wydłużenie jest kiepskie. Czerń też nie jest wcale "ultra", szczególnie po 1 warstwie. Poza tym tusz trochę się osypuje.
Właściwie żadnych plusów tutaj nie widzę.
Inne tusze dają lepszy efekt już po pierwszej warstwie. Chociażby wspomniany wyżej One by one albo Wibo.
Tego nie polecam, mój pierwszy tusz z Astora okazał się niewypałem i raczej prędko po inne z tej firmy nie sięgnę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































