piątek, 9 października 2015

Sally Hansen, Miracle Gel, 330 Redgy & 100 Top Coat

Dziś opiszę Wam lakier i top coat Sally Hansen z serii Miracle Gel, czyli dającej żelowy efekt bez użycia lampy oraz "intensywny kolor i wyjątkowy połysk do 14 dni". Kupiłam ten duet dla mamy, ponieważ u niej lakiery kiepsko się trzymają. Czy Miracle Gel faktycznie są tak długotrwałe?


Pędzelki w tych lakierach są szerokie, ścięte na okrągło, typ "łopaty". :)
Konsystencja lakieru kolorowego jest odpowiednia, ani za rzadka ani za gęsta, wygodnie mi się malowało nawet tym grubym pędzelkiem.


Kolor 330 Redgy to taka pomidorowa czerwień, raczej z gatunku tych cieplejszych. Mnie się podoba, fajna na lato, dobrze się w niej czułam na paznokciach.
2 warstwy dobrze kryją i tyle widzicie na zdjęciach. Podczas malowania pojawiły mi się drobne pęcherzyki powietrza na paznokciach (może to od wysokich temperatur, malowałam kiedy na zewnątrz było ok. 40 stopni...), na szczęście top coat wszystko ładnie zniwelował.


Co do top coatu to ma dość rzadką konsystencję, ale też wygodnie się nakłada. Daje bardzo ładny połysk, faktycznie można powiedzieć, że prawie jak żelowe paznokcie. Obawiałam się czasu schnięcia, ale na szczęście wysycha bardzo szybko!
Nadaje się także do używania jako nabłyszczacz na inne lakiery, nie tylko te z SH. Przyspiesza wysychanie lakierów i nie rozmazuje stempli. Jak dla mnie hit!


Trwałość lakieru to jednak dość indywidualna sprawa. U mojej mamy tak jak wspomniałam wszystkie lakiery szybko odpryskują i tak samo było w przypadku Miracle Gel. Natomiast u mnie jak w większości innych lakierów i tu pojawiły się starte końcówki po około 5 dniach, dalej nie sprawdzałam jak by było bo dodałam zdobienie. :)





Lakiery i top coat są dość drogie, kosztują w Rossmannie po 33,99 zł. Ja swój duet kupiłam podczas jakiejś promocji, chyba 2 za 1, więc się opłacało. Jednak nie ma co liczyć na 14-dniową trwałość, więc jeśli tego oczekujecie to raczej nie w przypadku Miracle Gel. Ale polecam Wam wypróbować sam Top Coat, ponieważ sprawdza się jak inne wysuszacze typu Insta-Dri, Poche czy Seche!

wtorek, 6 października 2015

Avene, TriAcneal Expert, emulsja do pielęgnacji skóry trądzikowej

Swego czasu opisywałam Wam emulsję Avene Cleanance Expert (TUTAJ), z której nie byłam zadowolona. Więc kiedy ostatnio dostałam propozycję testowania nowości - emulsji TriAcneal Expert, zgodziłam się, ponieważ byłam ciekawe czy okaże się lepsza niż jej poprzedniczka.


Emulsja znajduje się w opakowaniu airless 30 ml, "dziubek" dozuje odpowiednią ilość produktu, jedno naciśnięcie mi spokojnie wystarczało.
Konsystencja lekka, przy rozsmarowywaniu nawet nieco wodnista, szybko się wchłania. Zapach produktu jest bardzo delikatny, neutralny.


Zapewnienia producenta:
"- Zwalcza niedoskonałości: Diolényl - opatentowany składnik aktywny stworzony przez Laboratorium Badawczo-Rozwojowe Pierre Fabre o selektywnym, potrójnym działaniu, które minimalizuje ryzyko nadkażeń bakteryjnych (działanie potwierdzone w badaniach in vitro na P. acnes), zmniejsza zaczewienienia i pomaga zlikwidować krosty.
- Złuszcza: X-PressinTM zmniejsza ilość zaskórników i wygładza powierzchnię skóry.
- Wygładza: Retinaldehyd redukuje blizny i przebarwienia potrądzikowe, jednocześnie działając przeciwzmarszczkowo.
- Koi: Woda termalna Avene zapewnia działanie kojące i łagodzące podrażnienia.
TriAcnéal EXPERT to emulsja o kremowej konsystencji, która
z łatwością rozprowadza się na skórze i szybko się wchłania. Zapewnia skórze odpowiedni komfort i nawilżenie.
"


Ja emulsję stosowałam głównie na nos, ponieważ na nim zawsze miałam problem z zaskórnikami (czarne kropki :/), przy okazji także rozcierając ją na czoło i brodę.
Co zauważyłam po 2 miesiącach stosowania?
Czarne kropki z nosa zniknęły! Wreszcie sukces! Naprawdę byłam bardzo zdziwiona, bo nie wierzyłam, że coś może w końcu dać dobry efekt.
Nie wiem jak emulsja sprawdzi się przy trądzikowej cerze, bo nigdy z tym nie miałam problemów, jedynie przed okresem mi czasem wyskoczy jakaś uparta krosta i w tym przypadku nie zauważyłam przyspieszenia likwidacji.

Skład dla zainteresowanych:
Avene Thermal Spring Water (Avene Aqua), Caprylic/Capric Triglyceride, Isododecane, Isodecyl Neopentanoate, Pentylene Glycol, Propylene Glycol, Glycerin, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Water (Aqua), Polymethyl Methacrylate, 1,2-Hexanediol, Algin, Arachidyl Alcohol, Arachidyl Glucoside, Behenyl Alcohol, BHT, Caprylyl Glycol, Caprylyl Glycol Linseedate, Carbomer, Disodium EDTA, Fragrance (Parfum), Hydrogenated Polyisobutene, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Papain, PEG-7 Trimethylolpropane Coconut Ether, Potassium Sorbate, Red 33 (CI 17200), Retinal, Sodium Hydroxide, Sorbitan Isostearate.


Podsumowując, jeśli zmagacie się z wągrami na nosie, to polecam wypróbować tę emulsję! Może i u Was pomoże w likwidacji zaskórników.
Emulsja jest dostępna w aptekach za ok. 60 zł.

wtorek, 22 września 2015

MUA Undressed - dżinsowy makijaż

Dziś pokażę Wam kolejny makijaż zmalowany paletką MUA Undressed. Poprzedni - TUTAJ. Tym razem postawiłam na niebieski odcień, taki dżinsowy (chociaż na oku wyszedł jak szary). Inspirowałam się tym makijażem wykonanym przez Natalię, tylko u mnie wyszło jakoś delikatniej, mimo użycia bazy pod cienie.








Do zrobienia makijażu użyłam:
Ladycode CC krem;
MUA Undressed - cień nr 12 ruchoma powieka od zewnętrznej strony do połowy i załamanie oraz dolna powieka również połowa, cień nr 9 ruchomowa powieka i dolna druga połowa, cień nr 2 na środek ruchomej powieki, cień nr 1 do rozcierania w załamaniu i do rozświetlenia wewnętrznego kącika oraz pod łuk brwiowy;
Maybelline eyeliner w żelu do zrobienia kreski;
Linia wodna kredka Avon Super Shock;
Tusz do rzęs Rimmel Lash accelerator endless (zapomniałam go zamieścić na zdjęciu);
Cienie do brwi Catrice Eyebrow set;
usta szminka w kredce Astor Soft Sensation lipcolor butter 008 hug me.



Jak Wam się podoba taki mejkap?

piątek, 18 września 2015

Color Club, Otherworldly

Dziś pokażę Wam lakier Color Club, który udało mi się tanio kupić na targach Beauty Forum. Color Club - Otherworldly, który pochodzi z kolekcji na lato 2011. Stary, ale jary!




Pędzelek klasyczny, cienki, równo ścięty.




Konsystencja w sam raz, lakier jest lekko żelkowy, więc nie daje pełnego krycia. U mnie na zdjęciach 2 warstwy (plus warstwa topu Sally Hansen Insta-Dri), pod światło jeszcze widać było prześwitujące końcówki.





Kolor to właśnie niebieska, żelkowa baza z mnóstwem srebrnych drobinek (heksów), które równo się rozkładają na paznokciu. Kolejna warstwa lekko zakrywa uprzednio nałożony brokat, co daje w pewnym sensie efekt 'kanapki'. Nie zauważyłam, żeby drobiny dawały holograficzny efekt, ale też akurat w tym czasie jak nosiłam lakier nie było pełnego słońca.






Co sądzicie o tym lakierze? Mnie się bardzo spodobał! Na pewno plasuje się gdzieś w top 10 ulubionych lakierów. :)

środa, 16 września 2015

Lirene, Aqua Cristal, krem intensywnie nawilżający na dzień i na noc

Dziś opiszę Wam krem do twarzy z Lirene, z serii Aqua Cristal, przeznaczony do używania na dzień i na noc. Odpowiedni dla każdego typu cery, zwłaszcza odwodnionej i przesuszonej.


Krem znajduje się w plastikowym, odkręcanym słoiczku. Dodatkowo zapakowany jest w kartonik, na którym widnieją wszystkie informacje od producenta.



Po odkręceniu słoiczka mamy jeszcze dodatkowe zabezpieczenie w postaci aluminiowej folii.


Konsystencja kremu jest lekka, nawet bym powiedziała ciut wodnista, łatwo się rozprowadza na twarzy i dzięki niej szybko się wchłania. Nie zostawia tłustej warstwy, dlatego też myślę, że spokojnie by się nadawał na dzień pod makijaż, jednak ja go używałam tylko na noc. Krem ma taki lekko niebieski kolor, mi się podoba.

Zapach kremu jest przyjemny, delikatny, chociaż jakichś specjalnych nut tu nie wyczuwam, ot taka odświeżająca kremowość. :)


Głównymi efektami stosowania kremu mają być: intensywne nawilżenie, poprawa równowagi wodnej, zapobieganie utraty wilgoci, przywrócenie skórze jędrności, elastyczności oraz wygładzenie.

I muszę przyznać, że większość zapewnień została spełniona. Krem zostawia twarz gładką, nawilżoną, miękką i przyjemną w dotyku. Nie powiedziałabym, że to intensywne nawilżenie, ale jak dla mnie wystarczające.

Wydajność całkiem dobra, krem mi wystarczył na jakieś 3 miesiące codziennego używania na noc.

Skład dla zainteresowanych:
"Aqua, Isononyl Isononanoate, Glycerin, Polyglyceryl-3 Methylglucose Disterate, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Glyceryl Stearate, Ceytl Alcohol, Cyclohexasiloxane, Metyhyl Gluceth-20, Glyceryl Polyacrylamide, Imperata Cylindrica Root Extract, Allantoin, Disodium EDTA, Polycarylamide, Ethylexlglycerin, C13-14 Isoparaffin, PEG-8, Laureth-7, Carbomer, Sorbitiol, Algae Extract, Phenoxyethanol, Diazolidinyl Urea, Potassium Sorbate, Parfum, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Benzyl Salicylate, CI 42090."


Podsumowując, krem nieźle nawilża, ma fajną lekką konsystencję i nie zostawia tłustej warstwy na twarzy. Polecam wszystkim, którzy nie wymagają cudów od kremu, a szukają lekkiego nawilżacza.

poniedziałek, 14 września 2015

Green leaves with Mundo de Unas 52 Lemon Tree

Ostatnio pokazywałam Wam solo lakier Rimmela 408 Peachella (TUTAJ), a dziś pokażę Wam, jakie dodałam do niego zdobienie. Oczywiście postawiłam na stemple.


Do zdobienia użyłam płytki XY-13 kupionej u Promoto-Promoto oraz lakier do stemplowania Mundo de Unas 52 Lemon Tree. Na wierzch top coat Sally Hansen Insta-Dri.



Najpierw myślałam, że takie zielone liście będą fajnie się prezentowały na brzoskwince, jednak już po zrobieniu tego manicure'u nie byłam zbyt zadowolona. Całość mi się wydawała zbyt delikatna i taka mdła, Peachella jakby straciła swoją "moc" i stała się bardziej nudziakowa. To już wolałam nosić na paznokciach samą brzoskwinkę.






w tle filharmonia w Tbilisi :)

A Wy co sądzicie o tym zdobieniu? Może też woleliście Peachellę solo?

czwartek, 10 września 2015

Rimmel 60 Seconds, Rita Ora, 408 Peachella

Dziś pokażę Wam brzoskwinkę od Rimmela sygnowaną przez Ritę Orę. Lakier ten jest z kolekcji 60 Seconds, z której już kiedyś opisywałam inny kolor (Green eyed monster - TUTAJ), którego konsystencja była bardzo gęsta i źle się malowało. Czy Rimmel coś poprawił?



Brzoskwinkę 408 Peachella (swoją drogą podoba mi się ta nazwa :)) przygarnęłam przy okazji promocji w Rossmannie. Gdyby się okazało, że źle się nią maluje to nie szkoda by było tych kilka złotych.
Na szczęście okazało się, że konsystencja jest o wiele lepsza niż dawniej! Nie za gęsta, dobrze mi się malowało nawet tym wielkim pędzlem. 2 warstwy dobrze kryją i tyle widzicie na zdjęciach plus na wierzch warstwa topu Sally Hansen Insta-Dri. Nie sprawdzałam jak szybko sam lakier wyschnie, ale na pewno nie w minutę.

Pędzelek tak jak wspomniałam gruby, szeroki, ścięty na okrągło - typ "łopaty".


A kolor lakieru to jasna, pastelowa brzoskwinia, w zależności od światła albo ciut ciemniejsza albo wpadająca nieco w nudziakowy odcień. Ja nie przepadam za takimi pastelowymi kolorami na swoich paznokciach (mogłaby być bardziej neonowa!), ale zawsze taka brzoskwinka się przyda chociażby jako baza pod zdobienia. I właśnie do tego mi posłużyła, ale o tym w kolejnym poście. ;)





w tle pomnik św. Jerzego na Placu Wolności w Tbilisi :)

Jeszcze zdjęcie z Instagrama, tutaj kolor całkiem dobrze oddany:

https://instagram.com/p/5tmHvRF1gE/?taken-by=kasiatheweak
i malinowa mrożona kawa latte :D

A Wy co sądzicie o Peachelli? Lubicie takie brzoskwinki?

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...