Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 lutego 2016

Trawy i zioła Agafii, naturalne syberyjskie czarne mydło Babuszki Agafii

Dziś opiszę Wam "milo dla bani", czyli syberyjskie czarne mydło Agafii. Przeznaczone jest ono do mycia ciała i włosów.
Pamiętam, że kiedyś przeczytałam o nim bardzo pozytywną recenzję u Anwen i od tamtej pory zapragnęłam je mieć.


Mydło znajduje się w plastikowym, odkręcanym słoiku. Na opakowaniu widnieją napisy tylko po rosyjsku. Być może jak kupicie je w polskim sklepie internetowym, to będzie również naklejka z informacjami po polsku, ja jednak mam je przywiezione z Gruzji.

Po odkręceniu mamy jeszcze plastikową zaślepkę.


W środku znajduje się niespodzianka, czyli listek brzozy. Fajny bajer. :)


Konsystencja mydła jest gęsta, ciągnąca się, podczas mycia ciała trzeba uważać, aby nam w całym kawałku nie uciekło. Należy pamiętać, aby nabierać niewielką ilość mydła, bo pieni się bardzo dobrze. Przez to też jest mega wydajne, nie wiem, kiedy zdążę je zużyć.

Zapach mydła jest przyjemny, świeży, taki mydlano-liściasty, trochę brzozowy. Może nie jest piękny, ale w każdym razie nie śmierdzi.


Jeśli chodzi o mycie ciała, to mydło sprawdza się dobrze, dobrze myje, nie wysusza.
Podobnie z myciem twarzy, zmywa makijaż, nie ściąga skóry, nie wysusza, zostawia ją gładką i przyjemną w dotyku.
Ale głównie kupiłam je z myślą o myciu włosów i tu stało się moim hitem! Tak jak wspomniałam bardzo dobrze się pieni, nie plącze włosów. Po wysuszeniu włosy są ładnie odbite od nasady, puszyste. Dłużej zachowują świeżość - w moim przypadku drugiego dnia jeszcze dobrze wyglądają. Kiedy myję włosy tym mydłem to już nie nakładam odżywki (mydło zawiera w sobie mnóstwo olejków i wyciągów), a włosy są mięciutkie, gładkie, bardzo przyjemne w dotyku, błyszczące, takie jak po użyciu odżywki.

Skład dla zainteresowanych, co prawda mam tylko cyrylicą, ale jeśli potraficie czytać po rosyjsku to nie ma problemu ;p


Jednak wkleję Wam tutaj jeszcze po angielsku:
SKŁAD (INCI): Aqua, Cedrus Deodara Oil, Davurica Soybean Oil, Abies Siberica Oil, Hippophae Rhamnoides Altaica Oil, Juniperus Communis Oil, Amaranthus Caudatus Oil, Rosa Canina Oil, Arcticum Lappa Oil, Linum Usitassimum Oil, Salvia Officinalis Intractum, Chelidonium Majus Intractum, Melissa Officinalis Intractum, Pulmonaria Officinalis Intractum, Chamomilla Recutita Intractum, Bidens Tripartita Intractum, Achillea Millefolium Intractum, Urtica Dioica Intractum, Sodium Laureth Sulfate, Sorbitol, Cocamide DEA, Arctostaphylos Uva-Ursi Extract, Inula Helenium Extract, Polygala Sibirica Extract, Pinus Silvestris Extrakt, Alnus Glutinosa Cone Extract, Rhodiola Rosea Extract, Evernia Prunastri Extract, Usnea Barbata Extract, Picea Siberica Extract, Saponaria Alba Extract, Saponaria Rubra Officinalis Extract, Glycyrrhiza Glabra Extract, Altaea Officinalis Extract, Rhaponticum Carthamoides Extract, Ozocerite, Tar, Inonotus Obliquus, Propylene Glycol Chenopodium Ambrosioides, Larix Sibirica Extract, Petrolium Distillates Oil , Methylisothiazolinone.

Podsumowując, jak dla mnie to mydło to świetny kosmetyk. Nadaje się do wszystkiego - do mycia włosów, ciała, twarzy. Jest idealne na jakieś wyjazdy, wystarczy je sobie przełożyć do mniejszego opakowania i nie musimy zabierać kilku innych butelek. Polecam je wypróbować szczególnie tym, którzy mają przetłuszczające włosy.

wtorek, 2 lutego 2016

Zużycia grudniowo-styczniowe

Dziś jak zwykle z początkiem miesiąca pokażę Wam zużycia, jednak tym razem z ostatnich dwóch miesięcy, gdyż w styczniu taki post się nie pojawił. Także nie myślcie, że taka ilość to tylko z jednego miesiąca. :)




1.  Babydream, szampon ułatwiający rozczesywanie

Szampon dla dzieci z Rossmanna, który zawsze u mnie gości. Używam go do mycia pędzli, a także tradycyjnie do mycia włosów i w obu przypadkach dobrze się sprawdza. Nie zauważyłam różnic w przypadku tej wersji ułatwiającej rozczesywanie, a zwykłej.







2. Herbapol, szampon do włosów tłustych z mydlnicą

Tego już używałam tylko do mycia włosów, liczyłam na zmniejszenie przetłuszczania, ale się przeliczyłam. W każdym razie nie zwiększał go i nie obciążał włosów, także to na plus.








3. Garnier, Ultra Doux, odżywka do włosów morela i olejek migdałowy

Odżywka przeznaczona do włosów z tendencją do przesuszania. Dobrze się sprawdzała, ułatwiała rozczesywanie, wygładzała i nie obciążała. Aczkolwiek z Garniera chyba lepiej się u mnie sprawdza wersja Oleo repair.





4. Le Petit Marseillais, żel pod prysznic werbena i cytryna

Przecudny zapach! To chyba najważniejsza rzecz, na którą zwracam uwagę kupując żel pod prysznic. Czy ktoś ma inaczej?
Wydajność żelu bardzo dobra, starczył mi na długo.

Pełna recenzja --> TUTAJ






5. Lirene, antycellulitowy żel pod prysznic

Lubię go i czasem do niego wracam ze względu na zapach - pomarańczowy, orzeźwiający. Oczywiście inne rzeczy jak antycellulitowe działanie czy ujędrnianie można włożyć między bajki. A szkoda, fajnie by było, jak byśmy mogli wyjść spod prysznica ujędrnieni. ;)







6. Avon, Solutions, Cellu Break, serum antycellulitowe 

Czasami, podczas promocji w katalogu, kupuję to serum. Działanie ma niezłe, wygładza i lekko ujędrnia. Żadnego chłodzenia czy grzania, co dla mnie in plus.

Pełna recenzja --> TUTAJ





7. Nivea, żel do mycia twarzy

Bardzo dobry żel, zmywał cały makijaż twarzy, nie wysuszał, nie było po nim uczucia 'ściągnięcia' ani żadnych innych nieprzyjemności.








8. Rexona, Aloe Vera, antyperspirant

Mój ulubiony antyperspirant, zawsze kupuję spraye z Rexony, zmieniając tylko zapachy, ale najczęściej wybieram właśnie Aloe vera.

Pełna recenzja --> TUTAJ








9. Ziaja, dwufazowy płyn do demakijażu

Kto śledzi mojego bloga to wie, że dwufazówka też przewija się często w moich zużyciach. Używam jej do mycia pędzelka po użyciu żelowego eyelinera i do tego celu sprawdza się idealnie.







10. Cleanic, płatki kosmetyczne

Skoro już mowa o demakijażu, to niezbędne są do tego płatki kosmetyczne. Tym razem akurat Cleanic, często bywają w dobrej cenie i np. 3-paku to wtedy je kupuję, aczkolwiek nie należą do moich ulubionych - wolę te z Lidla.








11. Sylveco, pomadka z peelingiem

Świetna rzecz! Brawa dla tego, kto ją wymyślił! :) Nie dość, że pomadka dobrze nawilża, to jeszcze zawiera małe drobinki, które dodatkowo lekko peelingują usta. Używałam jej codziennie na noc i zawsze potem miałam gładkie i miękkie usta.




12. Avon, korektor w sztyfcie 'Idealna cera'

Miałam go od bardzo dawna, więc nie wiem, czy aktualnie występuje taka sama wersja w katalogu. Kremowy, dosyć ciężki korektor. Używałam go przeważnie na naczynka na płatkach nosa, dobrze je zakrywał. Czasem zdarzyło mi się go użyć pod oczy i tu też nieźle się sprawdzał. Także jak go znajdziecie w jakiejś promocji to polecam wypróbować.




13. Kobo, Ideal Volume, tusz do rzęs

Pierwszy plus za prostą, silikonową szczoteczkę. Drugi plus za dobrą konsystencję, od razu da się go używać beż żadnego 'leżakowania'. No i trzeci plus - efekty! Świetnie wydłużał rzęsy, rozdzielał, podkreślał każdą z osobna, dzięki czemu uzyskujemy ten efekt objętości. Starczył mi na jakieś 3 miesiące, więc przeciętny wynik jeśli chodzi o wydajność.




14. Rimmel, Stay Matte, puder matujący

I na koniec zostawiłam mojego ulubieńca - puder matujący. Posiadam (czas teraźniejszy, bo podczas promo w Rossmannie oczywiście dokupiłam kolejną sztukę) odcień Transparent, który bardzo dobrze zgrywa się z twarzą. Matuje na bardzo długi czas, nie wyglądając przy tym sztucznie. Polecam!









I to tyle jeśli chodzi o zużycia z grudnia i stycznia. Cieszę się, że w tym zestawieniu znalazło się także trochę kolorówki, bo wiecie, że z nią to opornie idzie. :)
Znacie coś z tych produktów?

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Nowości grudniowe i prezenty podchoinkowe

Grudzień już powoli dobiega końca, raczej nic już w tym miesiącu nie kupię, więc pokażę Wam, co ciekawego mi ostatnio przybyło.

Na początek moje skromne zakupy dokonane w MintiShop podczas Dnia Darmowej Dostawy:


Pędzelek Hakuro H85 (13 zł), kredka kajal Essence 25 feel the mari-time (4,99 zł) oraz grzebyk do brwi również z Essence (10,99 zł). W ogóle uwielbiam to jak Minti pasuje zamówienia. :)

Od firmy Donegal otrzymałam do testów dwa lakiery z serii Beauty Shine - 7134 Pure Blue i 7179 Sweet Pistachio (już opisywałam je TUTAJ) oraz naklejki wodne:


Zakupy w Rossmannie:


Eveline Slim Extreme 3D serum intensywnie wyszczuplające (10,99 zł) - bardzo lubię to serum i często je kupuję podczas promocji; Palmolive zapas mydła w płynie (7,19 zł); Rexona Aloe vera (5,99 zł) - mój ulubiony antyperspirant; Nivelazione dezodorant do stóp (7,29 zł); Synergen żel do mycia twarzy (5,99 zł); Ziaja płyn dwufazowy (5,99 zł) - używam do mycia pędzelka po użyciu żelowego eyelinera. Oraz jeszcze produkty niekosmetyczne, ale warto pokazać: Enerbio sojadrink - napój sojowy bez cukru, z dobrym składem (5,99 zł), oraz GoodFood wafle kukurydziane solone i z kaszą jaglaną (po 1,19 zł) - małe paczuszki, idealna porcja na potreningowy posiłek. :)

Od RedHead odebrałam swoją część zamówienia z Naillandu:


Skromne, bo tylko Moyra Sea Salt Pearl Drop oraz Aqua Jeans Easy Rider.
Przy okazji na zdjęcie się załapało także zamówienie z Allegro - folia do robienia szklanego manicure'u. Właśnie mam ją na paznokciach, już jako sylwestrowe mani, także niedługo pojawi się post na blogu, stay tuned!




Na Goodies wykorzystałam swoje punkty za recenzje i zamówiłam nowe woski Yankee Candle:


Bundle up, Gingerbread Maple - ten od razu oddałam bratu, bo niestety pachnie cynamonem, czego ja nie lubię :(, Cranberry Twist, Berry Trifle.

W grudniu dotarło moje zamówienie z Born Pretty Store złożone pod koniec listopada:


Duże, prostokątne płytki BP-L020, BP-L010, BP-L018 (sweterkowe zdobienie z wzorkiem z tej płytki TUTAJ) oraz okrągłe BP-73 i BP-19.






A oprócz płytek kupiłam także inne "pierdółki", czyli naszyjniki, kolczyki, bransoletkę i pierścionki.







W dzień przed Wigilią przyszło także zamówienie z B. Loves Plates (złożone podczas Black Friday), super, że zdążyło przed Świętami:


Płytka śnieżynkowa B.05 Let it snow! (29,90 zł); matowy czarny stempel jumbo z neonową różową gumą, która jest super mięciutka i klejąca, do tego dwie zdrapki (23,90 zł); lakiery do stempli BLP03 - B. a Silver King, BLP04 - B. a Golden Queen, BLP17 - B. a Twilight, BLP18 - B. a Raindrop (po 12,90 zł). 



A skoro już mowa o świętach, to pokażę co znalazłam pod choinką, bo pewnie dużo osób to ciekawi:


Retro mikrofon do komputera - super prezent, bo mój stary już szwankował, a ten dodatkowo ma ekstra wygląd; krem Lirene proVita D - czytałam sporo dobrego o nim, więc się cieszę; poza tym dostałam też "kopertę" :P.

A już jakiś czas wcześniej, dlatego kto mnie obserwuje na Snapchacie to już widział (@kasiatheweak), ale to także gwiazdkowy prezent - dostałam piżamkę i skarpetki w Minionki! 


No i na koniec najważniejszy, najcudowniejszy prezent:


Lustrzanka! Canon EOS 1200D :)) Także szykujcie się na lepsze zdjęcia na blogu (jeśli będę potrafiła ją ogarnąć :P).


No i to tyle, długi post wyszedł, ale mam nadzieję, że dobrnęliście do końca. :)
A u Was jak tam, co znaleźliście pod choinką?

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Zużycia listopadowe

Już powoli mija nam tydzień nowego miesiąca, więc najwyższy czas pokazać co udało mi się wykończyć w listopadzie.



1. Alterra, Sensitiv Shampoo "Migdały i jojoba"

Szampon do włosów Alterry (do kupienia w Rossmannie) w wersji dla wrażliwej i podrażnionej skóry głowy sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Zdecydowanie lepiej niż wersja Papaja i bambus. Dobrze mył, nie plątał włosów, nie wzmagał przetłuszczania. Chętnie się na niego skuszę kolejny raz podczas promocji (wtedy kosztuje 6,99 zł).




2. O'right, nawilżający szampon do włosów farbowanych Purple Rose

Wersja miniaturowa, ale starczyła na dosyć długo. Szampon dobrze się pienił, nie wzmagał przetłuszczania, nie obciążał włosów, były po nim ładnie odbite od nasady. Najlepsze w szamponach O'right jest to, że normalna, duża buteleczka jest w pełni degradowalna i zawiera w sobie nasionko, dzięki czemu jak ją wsadzicie w ziemię to wyrośnie Wam drzewo! Niezły bajer, co?





3. The Body Shop, odżywka bananowa

Pozostając w temacie włosowym, udało mi się zdenkować kolejne opakowanie jednej z moich ulubionych odżywek. Ma bardzo dobre działanie a przy tym świetny zapach!

Recenzja --> TUTAJ










4. Joanna Sensual, kremowy żel pod prysznic Aloes

Żel miał fajną, kremową konsystencję, bardzo dobrze się pienił, ładnie pachniał. Co tu więcej można pisać?









5. Garnier minerals, invisible 48h, antyperspirant

Na co dzień dobrze się sprawdzał, jeśli nie uprawiacie żadnych sportów to powinien wystarczyć. Ja natomiast chodzę na siłownię i lepsza dla mnie jest Rexona, która lepiej chroni przed potem i brzydkim zapachem. Garniera już więcej nie kupię.







6. Balea, Rasiergel Buttermilk Lemon

Żel do golenia Balea o pięknym zapachu, takim cytrynowo-słodkim, żadnych sztucznych nut w nim nie było. Niewielka ilość żelu zamieniała się w sporą ilość gęstej piany, która ułatwiała golenie. Szkoda, że w Polsce nie mamy drogerii DM.











7. Ziaja, mleczko ogórkowe

Tanie i dobre mleczko do demakijażu. Bardzo dobrze zmywało makijaż, nie podrażniało, nie szczypało w oczy.









8. Nivea Care, lekki krem odżywczy

Niby lekki krem, ale konsystencja raczej typowa jak w każdym innym kremie. Dobrze się rozsmarowywał, dla mojej normalnej cery nawilżenie było wystarczające. Nie zachwycił mnie jednak jakoś szczególnie, więc nie skuszę się na kolejne opakowanie.









I to tyle jeśli chodzi o listopadowe zużycia. 8 produktów, nie tak źle. Znacie coś z tego zestawienia?

sobota, 28 listopada 2015

Konferencja Meet Beauty, Warszawa 24.10.2015

Ponad miesiąc temu odbyła się konferencja Meet Beauty dla blogerów i vlogerów urodowych. Na pewno już sporo czytaliście na ten temat, a ja dopiero teraz zabrałam się za relację... no ale lepiej późno niż później. :)


Konferencja miała miejsce w Warszawie, z czego ja bardzo się ucieszyłam, bo do tej pory nie było takich eventów dla blogerów w stolicy.

Panel główny obejmował szereg różnych wykładów. Na początku przedstawiciele marki Olympus mówili o tym jak poprawnie robić zdjęcia na bloga. Dowiedziałam się sporo ciekawych rzeczy, m.in. jak operować światłem.


Drugi wykład pt. "Logo i identyfikacja wizualna bloga". Można było dowiedzieć się jak przyporządkować swojego bloga do określonej pory roku, oraz jak na tej podstawie dobierać odpowiednie kolory.


Potem ja już nie zostałam na kolejnych wykładach, ponieważ poszłam postać w kolejce do stoiska Golden Rose. Kiedy już się do niego dostałam, przedstawicielka pytała o preferencje i na tej podstawie dla każdego została przygotowana mała paczuszka.


Poza tym byłam zainteresowana nowymi matowymi pomadkami w krede Matte Crayon i poprosiłam o dobranie odpowiedniego dla mnie koloru. Wspólnie z panią zdecydowałyśmy, że nr 8 mi pasuje. Dlatego też potem po konferencji taki sobie zakupiłam.


Następnie było czekanie w drugiej kolejce, tym razem do Pilomaxu na badanie skóry głowy. Dzięki temu badaniu dowiedziałam się, że mam dużo włosów tylko są cienkie, dlatego może się wydawać, że są rzadkie. Po badaniu dostałam odpowiedni szampon i maskę do włosów.

Oprócz panelu głównego, można było wziąć udział w różnych warsztatach - do wyboru paznokciowe, włosowe, makijażowe oraz fotograficzne. Ja zapisałam się na paznokciowe, co okazało się najlepszym wyborem. Prowadziła je firma NeoNail. Mogliśmy zobaczyć po kolei jak wykonać hybrydowy manicure, z wykorzystaniem efektu syrenki czy naklejek wodnych. Syrenka z NeoNail jest dostępna także w płynnej wersji, nakładanej normalnie jak lakier.
Ja wcześniej nie miałam zbytnio styczności z hybrydami, więc prezentacja była dla mnie bardzo interesująca. Na koniec każdy dostał paczkę z zestawem startowym do robienia manicure'u hybrydowego! 
W środku znalazła się m.in. lampa, podkład, lakier kolorowy, top, syrenka, cleaner, bloczki polerskie etc. Świetna sprawa, w końcu będę mogła przetestować na sobie hybrydy.



Oczywiście w międzyczasie były 2 przerwy, z czego jedna obiadowa, na której mogliśmy zjeść różne pyszności.



No i zdjęcia na ściance musiały być :)

z Pauliną, Zosią, Magdą i Pauliną

i z Red Lipstick Monster

A takie rzeczy przytargałam ze sobą:



Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z konferencji. Co prawda nie wszystkie warsztaty były tak fajne jak te paznokciowe (z tego co czytałam u innych), poza tym sale, w których odbywały się warsztaty mogłyby być lepiej oddzielone i wyciszone, żeby nie dobiegał głos z innego warsztatu, ale to tylko drobne błędy, które na pewno organizatorzy poprawią.
Do zobaczenia, mam nadzieję, w przyszłym roku na kolejnej edycji Meet Beauty!

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...