sobota, 28 listopada 2015

Konferencja Meet Beauty, Warszawa 24.10.2015

Ponad miesiąc temu odbyła się konferencja Meet Beauty dla blogerów i vlogerów urodowych. Na pewno już sporo czytaliście na ten temat, a ja dopiero teraz zabrałam się za relację... no ale lepiej późno niż później. :)


Konferencja miała miejsce w Warszawie, z czego ja bardzo się ucieszyłam, bo do tej pory nie było takich eventów dla blogerów w stolicy.

Panel główny obejmował szereg różnych wykładów. Na początku przedstawiciele marki Olympus mówili o tym jak poprawnie robić zdjęcia na bloga. Dowiedziałam się sporo ciekawych rzeczy, m.in. jak operować światłem.


Drugi wykład pt. "Logo i identyfikacja wizualna bloga". Można było dowiedzieć się jak przyporządkować swojego bloga do określonej pory roku, oraz jak na tej podstawie dobierać odpowiednie kolory.


Potem ja już nie zostałam na kolejnych wykładach, ponieważ poszłam postać w kolejce do stoiska Golden Rose. Kiedy już się do niego dostałam, przedstawicielka pytała o preferencje i na tej podstawie dla każdego została przygotowana mała paczuszka.


Poza tym byłam zainteresowana nowymi matowymi pomadkami w krede Matte Crayon i poprosiłam o dobranie odpowiedniego dla mnie koloru. Wspólnie z panią zdecydowałyśmy, że nr 8 mi pasuje. Dlatego też potem po konferencji taki sobie zakupiłam.


Następnie było czekanie w drugiej kolejce, tym razem do Pilomaxu na badanie skóry głowy. Dzięki temu badaniu dowiedziałam się, że mam dużo włosów tylko są cienkie, dlatego może się wydawać, że są rzadkie. Po badaniu dostałam odpowiedni szampon i maskę do włosów.

 
Oprócz panelu głównego, można było wziąć udział w różnych warsztatach - do wyboru paznokciowe, włosowe, makijażowe oraz fotograficzne. Ja zapisałam się na paznokciowe, co okazało się najlepszym wyborem. Prowadziła je firma NeoNail. Mogliśmy zobaczyć po kolei jak wykonać hybrydowy manicure, z wykorzystaniem efektu syrenki czy naklejek wodnych. Syrenka z NeoNail jest dostępna także w płynnej wersji, nakładanej normalnie jak lakier.
Ja wcześniej nie miałam zbytnio styczności z hybrydami, więc prezentacja była dla mnie bardzo interesująca. Na koniec każdy dostał paczkę z zestawem startowym do robienia manicure'u hybrydowego! 
W środku znalazła się m.in. lampa, podkład, lakier kolorowy, top, syrenka, cleaner, bloczki polerskie etc. Świetna sprawa, w końcu będę mogła przetestować na sobie hybrydy.



Oczywiście w międzyczasie były 2 przerwy, z czego jedna obiadowa, na której mogliśmy zjeść różne pyszności.



No i zdjęcia na ściance musiały być :)

z Pauliną, Zosią, Magdą i Pauliną

i z Red Lipstick Monster

A takie rzeczy przytargałam ze sobą:



Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z konferencji. Co prawda nie wszystkie warsztaty były tak fajne jak te paznokciowe (z tego co czytałam u innych), poza tym sale, w których odbywały się warsztaty mogłyby być lepiej oddzielone i wyciszone, żeby nie dobiegał głos z innego warsztatu, ale to tylko drobne błędy, które na pewno organizatorzy poprawią.
Do zobaczenia, mam nadzieję, w przyszłym roku na kolejnej edycji Meet Beauty!

wtorek, 24 listopada 2015

Evree, home spa, złuszczający peeling do stóp i regenerująca maseczka do stóp

Dziś opiszę Wam duet do stóp Evree z serii home spa lawendowa kuracja. Saszetkę kupiłam w Rossmanie za ok. 2 zł. Z jednej strony zawiera peeling do stóp a z drugiej maseczkę.


Pewnego wieczora usiadłam sobie wygodnie i rozpoczęłam domowe spa dla stóp. Najpierw wymoczyłam stopy w misce z wodą. Wytarłam je ręcznikiem i takie na takie zmiękczone stopy nałożyłam peeling. Dobrze się rozsmarowywał, konsystencja kremowa zawierająca w sobie dużo ścierających drobinek.


Drobinki są ostre i dobrze ścierają. Chyba ten peeling można kupić oddzielnie w jakichś tubkach, co akurat dobrze się składa, bo to naprawdę jeden z lepszych peelingów do stóp jakich używałam.
Po około dwuminutowym masażu opłukałam stopy i przystąpiłam do nakładania maseczki.


Konsystencja maseczki jest lekka, tłustawa. Niewielka ilość wystarczy do posmarowaniu obu stóp, przez co saszetka wystarczyła na 2 użycia.


Po posmarowaniu na stopach zostaje tłusta warstwa, ale spodziewałam się tego, w końcu to "maseczka". Usiadłam więc sobie wygodnie oglądając film. Nie musiałam długo czekać, bo krem wchłonął się po około 10 minutach, zostawiając stopy idealnie gładkie, miękkie i nawilżone. Nawet następnego dnia na wieczór nie czułam potrzeby używania kremu do stopy, ponieważ były one nadał miękkie i gładkie.


Zapach w przypadku obu produktów jest lawendowy, nawet mi się podobał mimo, że raczej za lawendą nie przepadam. Faktycznie można powiedzieć, że jest taki odświeżający i relaksujący.


Podsumowując, polubiłam tę saszetkę i pewnie będę do niej co jakiś czas wracać, albo skuszę się na duże opakowanie samego peelingu.
A Wy znacie produkty do stóp Evree?

piątek, 20 listopada 2015

Color Club, 865 Ultra Violet

Dziś pokażę Wam kolejny lakier ze starej kolekcji Electro Candy na 2009 rok, ale ciągle można go kupić w różnych sklepach internetowych, a ja swój egzemplarz kupiłam za 10 zł na targach. Poprzednio pokazywałam żółty Volt of Light, a dzisiaj zapraszam na Ultra Violet.




Pędzelek klasyczny, cienki, równo ścięty.


Konsystencja w sam raz, może ciut w stronę rzadszej niż gęstszej.
Krycie natomiast dość słabe, u mnie widzicie 2 grube warstwy (można dać 3 cieńsze), ale i tak pod światło było widać prześwitujące końcówki. Na wierzchu mam warstwę top coatu Sally Hansen Miracle Gel.


Za to kolor Ultra Violet jest super! Trudno go uchwycić na zdjęciach, ale jest to ciepły fiolet z mnóstwem niebieskich drobinek, które tworzą fajną poświatę. Z daleka widać jak lakier ładnie błyszczy.





Podsumowując, mnie lakier ujął tą niebieską poświatą (na żywo to widać zdecydowanie lepiej!).
A Wy co o nim sądzicie?

niedziela, 15 listopada 2015

Zapachowo #3, Yankee Candle, Red Raspberry & Pink Grapefruit

Dzisiaj po dłuższej przerwie zapraszam na kolejny post z serii zapachowej. Poprzednie posty z tej serii - TUTAJ. A dziś opiszę Wam woski Yankee Candle z walentynkowej kolekcji na ten rok.


Na początek wosk Red Raspberry.
Tarta jest koloru czerwonego, na etykietce widnieje słoik z konfiturą malinową i trochę świeżych malin, aż chciałoby się zjeść. ;)

Na sucho wosk pachnie słodko, malinowo, ale nieco sztucznie, tak cukierkowo. Po oderwaniu tylnej etykietki jeszcze czuć migdałowe nuty! To mnie lekko zdziwiło, bo zupełnie się tego nie spodziewałam, więc odpalamy, ciekawe czy dalej będzie to samo wyczuwalne.


Po rozpaleniu mamy słodki zapach, owocowy, gdybym nie znała nazwy to raczej sama bym nie zgadła, że to malina. Niestety migdałowych nut już nie wyczuwam.
Odpaliłam ok. 1/5 wosku a zapach szybko się rozprzestrzenił w moim pokoju, jest dość mocny.

Teraz przejdę do opisania kolejnego wosku - Pink Grapefruit.
Jak wiecie lubię cytrusowe zapachy, więc nie mogłam się nie skusić na tego grejpfruta.


Tarta jest koloru jasnoróżowego, na etykietce widnieje grejpfrut, całość ładnie się zgrywa.
Na sucho wosk pachnie faktycznie grejpfrutowo, gorzkawo, ale niestety kiblowo.


Po odpaleniu nadal właściwie takie same nuty, grejpfrut, ale sztuczny i kojarzący się ze środkami czystości, nawet mój brat stwierdził, że pachnie kiblowo. :(


Podsumowując, z tych dwóch polecam Red Raspberry. Szczególnie jeśli lubicie takie owocowe i słodsze nuty, to powinien Wam przypaść do gustu. Natomiast grejpfuta omijajcie, no chyba, że chcecie sobie odpalić wosk w łazience. :)

czwartek, 12 listopada 2015

Sweet Moments, czyli Jesienne spotkanie blogerek

Niecały miesiąc temu miałam przyjemność wziąć udział w Jesiennym Spotkaniu Blogerek (a właściwie to blogerów, ze względu na jednego rodzynka ;)), które organizowała Dominika.


Spotkanie odbyło się w Cukierni Sweet Moments. Od razu spodobało mi się to miejsce - przytulny lokal, duży wybór domowych ciast, ciasteczek, lodów, pyszne kawy, a wszystko w przystępnych cenach. Ja tamtego dnia wybrałam sobie pyszny dyniowy sernik na spodzie brownie i z polewą z białej czekolady, mniam! Do tego kawa latte. Polecam, ja na pewno wybiorę się jeszcze nie raz do tej kawiarni.


Oczywiście oprócz jedzenia słodkości i plotkowania była także część merytoryczna. Konsultantka Mary Kay opisała nam i pokazała na każdym zabieg Satynowe Dłonie. Przebiega on trzyetapowo - na początek nakładamy na dłonie krem zmiękczający, następnie używamy peelingu brzoskwiniowego, zmywamy go, a na koniec używamy kremu regenerującego, który zapewni nawilżenie naszym dłoniom na długi czas.


Ktoś chciał mógł także oddać się w ręce Pani w celu wykonania makijażu i doboru odpowiednich kosmetyków.

fot. by Ewa i mistrz drugiego planu ;)

Teraz zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć autorstwa MargoFoto:







Upominki:


Sponsorzy spotkania:
Modotikon
Akatja
Paese
Felicea
Bell
Beer Fingers

wtorek, 10 listopada 2015

Golden Rose Prodigy Gel Duo, Podwójny żel do paznokci, nr 18

Jakiś czas temu dostałam od firmy Golden Rose paczuszkę z nowościami (pokazywałam TUTAJ). Wcześniej opisywałam Wam brokatowe tusze do kresek (KLIK), a dziś zapraszam na recenzję lakierów dających efekt żelowych paznokci.


W zestawie znajduje się lakier kolorowy (Gel Colour) oraz top coat (Gel Top Coat), oba o pojemności 10,7 ml.
Całość przypomina mi podobne lakiery z Sally Hansen (opisywane TUTAJ).
Do wyboru jest dużo kolorów, natomiast szkoda, że nie ma możliwości dokupienia samego kolorowego lakieru, bez topu.

Informacje od producenta:
"Prodigy Gel Duo to produkt, który daje efekt żelowych i błyszczących paznokci niczym z salonu kosmetycznego. Wyróżnia się prostą aplikacją, dzięki której można bardzo szybko stworzyć profesjonalnie wyglądający manicure.
Produkt utrzymuje się na paznokciach aż do 7 dni, a jego usuwanie jest bardzo łatwe i nie wymaga użycia acetonu.
Aby otrzymać efekt żelowych paznokci nie trzeba stosować lampy UV oraz dodatkowych utwardzaczy.
"



Pędzelki lakierów są średniej grubości, równo ścięte.

Konsystencja lakieru kolorowego w sam raz, nie za gęsta. 2 warstwy dobrze kryją (aczkolwiek nie jest to krycie stuprocentowe) i tyle widzicie na zdjęciach.

Top Coat ma nieco rzadszą konsystencję. Nadaje paznokciom piękny połysk i bardzo szybko wysycha. Spodziewałam się raczej dłuższego schnięcia a tu proszę, sprawdza się tak jak przyspieszacze wysychania. Można go używać jako top na inne lakiery, nie tylko Prodigy.


Kolor 18 to ciemna czerwień, odcień dość elegancki i pasujący do każdej okazji. Ja czerwienie rzadko noszę na paznokciach, ale w tej czułam się bardzo dobrze.



Jeśli chodzi o trwałość, to dopiero 5 dnia zauważyłam leciutko starte końcówki, a 6 dnia pojawiły się malutkie odpryski na dwóch paznokciach. Czyli jest dobrze, ale u mnie większość lakierów ma taką trwałość.






Jak Wam się podoba ta czerwień?
Zestaw możecie kupić na stronie Golden Rose za 22,90 zł. Warto wypróbować, bo może u i Was okażą się trwałe.

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...